Ptak i kapelusz

Podobno ludzie są podobni do ptaków. Jedni przypominają sowy, drudzy nimfy, trzeci wróble i tak w nieskończoność. Być może to stanowi rdzeń niezwykle ważnej obecności ptaków w każdym świecie, na który składa się światek zarówno technologii, jak i natury. Skrzydła dające początek skrzydłom samolotów, nieustający symbol wolności, śpiew, do którego nie można ot tak nie powracać, nie można skazać go na pohybel. Coś pozornie poznanego, a przy tym odległego od prawdziwego poznania, pozwalającego na co najwyżej wstępny rekonesans. Czasem te ptaki śpiewają w kapeluszach, a zdejmują je tylko w czasie żałoby. Jednym z nich jest ktoś, kogo nazwisko oznacza fruwającą piosenkę. Tori Shouka naprawdę przypomina ptaka.

tori

model MMD, autor nieznany

Nikt nie wie, kiedy urodziła się Tori Shouka (翔歌トリ) i możliwe, że pojęcie ma o tym tylko jej autorka. Status „nikt” staje się więc wątpliwy, granica bowiem między nikim, a jednocześnie kimś staje się zbyt luźna. Gdyby przyjąć, że Tori jest tak naprawdę częścią twórczyni, Setsumury (切斑), można by było zaryzykować stwierdzeniem, że „nikt” to prawdziwy, niepowtarzalny „nikt” i nie trzeba w ogólną wiedzę wliczać samej autorki, bo jest uosobieniem Shouki. To nie jest jednak fakt – samo UTAU-dziecko a UTAU-matkę dzieli cienka, nieprzekraczalna granica, a przez to „nikt” już nie jest „nikt”. Jest to „nikt-ktoś”. Funkcjonuje ona jak pępowina, której nic nie może uciąć, dopóki UTAU-matka i UTAU-dziecko nie rozłączą się na tyle, by ją o własnych siłach przerwać. Ciężko mi określić na ile to przerwanie grozi Tori. Czasem mam wrażenie, jak gdyby już się wydarzyło, bo nie odnajduję żadnej aktywności ze strony autorki od kilku lat. Tori została wyrzucona z gniazda, by nauczyć się latać i dziś żyje w teorii samotnie, ale tylko teoretycznie, bo utrzymuje kontakt z  Koto Fuugą, która przyciągnęła ją miłością do ptaków.

Shouka nie posiada w żaden sposób ustalonej osobowości – wygląda to tak, jakby jej nie posiadała lub jakby była strzeżona tajemnicą dostępną tylko dla jej przyjaciół. Przywitano ją w światku UTAU  w nieadekwatnej dla ptaków porze – 12 grudnia 2008 roku, kiedy zasadniczo mogłaby być w ciepłych krajach. Być może nie ma nic wspólnego z ptakami uciekającymi przed zimnem, ale jest swego rodzaju sikorką albo czymś zupełnie surrealistycznym, zmiennokształtnym. Nie byłoby to dziwne dzięki temu, że jej głos w porównaniu do aparycji jest niezwykle zimny i wcale nie mówi nic o słonecznej plaży – bardziej pasuje do płatków śniegu. Taki kontrast nie odejmuje na jej pięknie, wręcz przeciwnie, buduje je w sposób dodatkowy. W pewnym stopniu pokazuje, że tworzenie UTAU wcale nie polega na wymuszonej zgodności wszystkich elementów ze sobą, sama rzeczywistość nigdy nie jest spod znaku klarowności; jest pełna drutów kolczastych i fal. Sam głos Shouki na ten moment pojawia się w trzytonowym folderze, będąc zarejestrowana w G3, C#4 i G4. Tori w brzmieniu nawiązuje do zamarzniętego jeziora, pod którym czeka na zbawienie martwy bawół zamrożony na kość, do wieczoru poprzedzającego Wigilię, do dramatycznej i niszczycielskiej roli Królowy Śniegu, a przy tym do suchego piasku w oczach i chłodnej, słonej wody. Może jest pewnego rodzaju powtórką z Nagisy knee, gdzie ta „nagisa” nie jest jednoznacznym symbolem lata, ale zimna i niepewności, rekina, którym może być każdy, co czyha za plecami i rasch! rasch! chwyta za bezbronne ciało. Tori nigdy nie ukazuje się w tej scenerii jako bezlitosny sprawca, ale świadek lub ofiara chcąca wydostać się z sideł. Nie czyni jej to dziewczynką z horroru, ani nawet hybrydą grozy i nie-grozy. To dziwny (nie)byt, reprezentujący lato i zimę.

Na sam koniec warto wspomnieć, że Tori chcąc nie chcąc bardziej sięga statusu nieobecności niż obecności. Mimo stale przybywających piosenek z jej udziałem, sympatią, która nie zanika, wciąż bliżej jest jej do czegoś zapomnianego, porównywalnego do starej fotografii. Trudno określić to mianem brudu, który należy całkowicie zmieść, a jeszcze trudniej uznać za plus stanowiący część jej, który nie psuje enigmatycznej aury krążącej, a raczej fruwającej wokół Shouki. Możliwe, że towarzysząca Tori cisza, niczym niezmącony spokój i zimna piwnica działają tak samo, jak nieregularne trzaski w trakcie odtwarzania płyty gramofonowej.

ngadeg

kreatura wodewilowa

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google+