Daily meal diary, pełzak – potwór z doniczki

W 1821 roku dr. Joseph Arnold wraz z gubernatorem T.S Rafflesem odkryli przerażającą, roślinną kreaturę, która zapachem gnijącego mięsa przyciągała do siebie muchy, a wyglądem przypominała to, jak mięso wyglądałoby, gdyby nie pochodziło od zwierząt, a krzewów. Trupi kwiat – mawiają na Sumatrze, raczej nikt nie chciałby tego trzymać w donicy i podlewać. Ale wiele rzeczy dzieje się niekoniecznie wedle naszych upodobań. W jednym z ostatnich artykułów przewinął się wątek „ducha melodyki” – Pianica Spirits, popiołów z temperatury na minusie i zimnych jaskiń. Wiemy też, że duch melodykiknee pokazała światu kawałek własnego umysłu. Ale dziś nie będzie o Mimi no Meme, ani knee od strony ogólnej po raz kolejny. Dzisiaj będzie odrobinę starych płyt gramofonowych, roślin, fotosyntezy, owadów, małych dzieci, mięsa – Willkommen, Nene Nene!

nenetoki

jedna z oficjalnych ilustracji, autor: Tokita (時田)

Dźwięk korzenia, Nene – żeńska roślina, ujrzała światło dzienne 22 grudnia 2009 roku. Nie należy do projektów, na które spadło „zbawienie” VCV ani jakichkolwiek innych rozszerzeń, ale pomimo tego faktu, trzyma się niesłychanie dobrze. Wizualizacja wyobraźni knee ukazała się w ilustracjach Tokity (時田), zaś jej imię zostało wybrane przez twórcę animacji pod liczne piosenki Vocaloidowskie – Jirushii (ジルシー). Domyślnie zaprogramowana na muzykę klasyczną, tu symfonie z bujanego fotela przy piecu. To całkiem poczciwa istota, bo w końcu nie lubi owadów, a sympatię wykazuje do małych dziewczynek. Przeczuwać można, że konsumuje je w całości i pod wpływem rozkładu stąd taka, a nie inna woń dobiegająca z nieodłącznej części jej ciała – bukietnicy Arnolda. Nosi mundurek typowy dla japońskich szkół w latach czterdziestych, który w połączeniu z prostą, krótką fryzurą przywodzi na myśl zwykłą uczennicę. Ma zdolność fotosyntezy i nie przetrwa nawet dnia bez wody. Pełza korzeniami, ale gdy ktoś ją przygarnie, naturalne staje się to, że wpycha się na siłę do donicy, by raz na parę lat, przez kilka dni zadowalać ludzi odorem rośliny. Pierwsze wrażenie, jakie budzi jej głos – „dziwne”, dźwięk korzenia w specyficzny sposób komponuje się ze startą muzyką klasyczną. Śpiew, którym włada przypomina trochę to, jak brzmimy, gdy dopiero co otworzymy oczy. Nietypowo leniwy, „zaciągający się”, jak porysowany robot-roślina. Przy tym niesłychanie kwiecisty – krystaliczno-zacięty, co dobrze zgrywa się z powszechną opinią o tym, iż śpiew wydobywa się prosto z kwiatu. Wysoki, przez co nielubiany przez większość wielbicieli brzmienia „głosu pewnego i interesującego” o nietypowo karykaturalnych poglądach dotyczących powszechności głosów à la Hatsune Miku. Słuchając jej głosu przychodzi mi na myśl „śpioch”, „płaszcz z kołdry”, „trupi ogród”, „mięso”.

Jak dotąd dla mnie najbardziej okazała się emanować groteską, przypominając czarno-białą gamą kolorystyczną dawne horrory podsycane mniej lub bardziej przesadzonymi dramaturgią kompozycjami. Ona w istocie jest tym upiorem, który o północy wychodzi zza lustra, nad ranem wypłukuje z gardła larwy piewików, po południu wychodzi spod kuchennego obrusu i od razu zwraca pokarm, a wieczorem chowa małe dziewczynki w walizkach. Jej postać swym obrazem przywołuje post mortem, tradycję pogrobową, przypominając nie żywą, funkcjonującą istotę a ożywionego przez platońską anamnezę trupa, którego na pozór nie jest nic w stanie przywrócić do ziemskiego świata, a jednak jest obecna stale w wyniku powracania do niej. Kto wie, czy Nene rzeczywiście nie jest tak naprawdę umarłą, ale obecną wszędzie zjawą, którą widzą tylko młode dziewczęta. Kto wie, czy Nene nie utrzymuje kontaktu z innymi postaciami w UTAU światku w wyniku przeprowadzania rytuałów spirytystycznych przywołujących ją do znanej nam rzeczywistości.

Knee mniej lub bardziej świadomie wprowadziła niesamowite połączenie surrealizmu, platońskiej anamnezy lub plotyńskiego reditus, fotografii post mortem; całego brudu nieżycia sprytnie zmiękczając to roślinną, bezbronną naturą, która nie sugeruje niczego złego. Korzeń dźwięku w wyniku tego staje się postacią dwustronną; zarówno delikatną jak kwiat, jak i odpychającą i kojarzącą się z tragicznym zakopaniem kogoś żywcem. Te dwa czynniki składają się na zaistnienie sytuacji, kiedy tak naprawdę nie wiemy, z kim dokładnie mamy do czynienia. Ale to piękno Nene, Nene jest tym sposobem piękna jak każde UTAU.

ngadeg

kreatura wodewilowa

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google+