KORG MIKU STOMP – szalony projekt, który się nie sprawdził

W 2014 roku firma KORG przedstawiła światu jedyne w swoim rodzaju urządzenie o nazwie MIKU STOMP. Jest to efekt gitarowy zmieniający brzmienie podłączonej gitary na… śpiew Miku. Czy to mogło się udać?

VOCALOID po osiągnięciu spektakularnego komercyjnego sukcesu zaczął być wykorzystywany na różne sposoby. Japońscy dźwiękowcy zaczęli próbować zaprzęgnąć go współpracy z instrumentami muzycznymi tak, by mogły one w generować partie wokalne w czasie rzeczywistym. Oczywiście, pierwsze próby dotyczyły keyboardu. Firma KORG spróbowała podejść do tematu z mniej oczywistej strony, a efektem jej prac został MIKU STOMP podłączany do gitary elektrycznej.

854f7b612ad27569cacbabe4b7792b61_pc

Jak to działa? Postaram się wyjaśnić to w przystępny sposób. MIKU STOMP to urządzenie z rodzaju efektów gitarowych. Posiada jedno wejście, do którego należy podłączyć gitarę elektryczną i jedno wyjście przeznaczone na źródło dźwięku (zwykle wzmacniacz). Drgania struny wychwytywane przez przetworniki umieszczone na gitarze zamieniane są na sygnał elektryczny. Ten sygnał trafia do MIKU STOMP-a i jest odpowiednio przekształcany dzięki wbudowanemu układowi scalonemu zawierającemu w sobie specjalnie przystosowaną wersję sprzętowego syntezatora eVocaloid (odmianę VOCALOID-a pozwalającą na generowanie śpiewu w czasie rzeczywistym na podstawie otrzymywanych informacji dźwiękowych, jednakże oferującą znacznie gorszy dźwięk od oprogramowania znanego z komputerów osobistych). Dźwięk o zupełnie nowym brzmieniu z efektu gitarowego przekazywany jest do wzmacniacza. Wszystko to dzieje się w mgnieniu oka, dzięki czemu gitarzysta nie słyszy opóźnień względem swojej gry na instrumencie.

MIKU STOMP posiada różne ustawienia zmieniające sposób śpiewu. Wybiera się je za pomocą pokrętła na froncie. Są to:

  • Random 1 – każdy dźwięk zamieniany jest na losową sylabę;
  • Random 2 – jak wyżej (uwaga: niektóre egzemplarze są pozbawione tego trybu);
  • Scat;
  • Looh – za każdym razem odśpiewywane jest słowo „looh”;
  • Lahh – analogicznie do powyższego;
  • Ahh – jak wyżej;
  • Pahh – jak wyżej;
  • Nyan – jak wyżej;
  • Phrase 1 – odśpiewywany jest tekst zdefiniowany przez użytkownika. Domyślnie jest to tekst utworu Senbonzakura
  • Phrase 2 – jak wyżej
  • Phrase 3 – jak wyżej

Opcji jest aż 11, lecz faktycznie otrzymujemy tylko 4 – random, scat, looh i phrase, a reszta to wariacje na ich temat. Dodatkowym problemem jest wątpliwa użyteczność z nich – ciężko mi sobie wyobrazić, by do poważniejszych zastosowań korzystać z czegoś innego, niż phrase (no, chyba że wliczają się do tego np. słodkie wstawki w moepopie). Spersonalizowany tekst można zmienić za pomocą aplikacji dla iPhone’a. Niestety, nie powstał jej odpowiednik na system Android oraz jest dostępna tylko w japońskim App Store.

 

Jak to brzmi? Posłuchajcie sami: oto demo, które stworzył Otomania (twórca popularnego coveru Ievan Polkka śpiewanego przez Miku) na zlecenie KORG-a:

 

Tak to brzmi w oficjalnym materiale promocyjnym. Jak z jego obsługą radzą sobie amatorzy gitarowego grania w domowym zaciszu, dowiecie się w dalszej części wpisu. Najpierw jednak zajmę się niedoskonałościami urządzenia.

Problemów z MIKU STOMP-em jest całkiem sporo. Niestety, eVocaloid brzmi słabo. Dźwięk gitarowej Miku nie jest ani uroczy, ani realistyczny. Brzmi nienaturalnie i bezdusznie; dźwięki grane na najwyższych progach przypominają bardziej rzeczywistą grę na gitarze niż wokal. Nie powinniśmy tu winić wyłącznie ograniczonych możliwości silnika eVocaloid. Koncept przekształcenia dźwięku gitary na głos wymaga więcej trudu, niż mogłoby się wydawać. Wiąże się z tym mnóstwo trudności spowodowanych charakterystyką obu – ujmę to w ten sposób – instrumentów. Barwa dźwięku gitary znacząco się różni od barwy ludzkiego głosu i efekt gitarowy nigdy nie poradzi sobie z przekształceniem dźwięku ze względu na zbyt duże różnice. Nasz narząd mowy jest o wielokroć bardziej skomplikowanym instrumentem niż gitara, a w związku z tym nie ma możliwości, by wygenerowany przez gitarę śpiew był równie bogaty, co śpiew człowieka. Kłopotliwe jest również okiełznanie sfery elektronicznej. Każde potrącenie struny powinno być wychwytywane jako osobna sylaba, lecz sprzęt ma z tym większe trudności, niż ludzkie ucho. Dzieje się tak dlatego, że sygnał elektryczny generowany przez gitarę nie przesyła takiej informacji wprost, a rozpoznawanie odbywa się przez analizę widma akustycznego na bieżąco. Oznacza to tyle, że podczas szybkiego kostkowania wiele dźwięków może zostać niewykrytych lub będą mieć miejsce niechciane przeskoki w wysokości dźwięków. Dodatkowo, niektóre tryby MIKU STOMP-a posiadają ograniczenie niepozwalające na wyśpiewanie kolejnego dźwięku w bardzo krótkim odstępie czasu, co może uniemożliwić wykonanie upragnionej kompozycji (dobrze to pokazuje filmik z próbą zagrania Nyan Cata).

Skoro o wadach mowa, nie sposób nie wspomnieć o jednej, która co prawda nie ma nic wspólnego z funkcjonalnością, lecz bardzo psuje ogólne wrażenie – grafika Hatsune Miku na obudowie została dobrana bardzo niekonsekwentnie. Włącznik efektu znajduje się w miejscu przywodzącym na myśl falliczne skojarzenie. Biedna Miku…

Żeby nie było, że po MIKU STOMP-ie nie pozostawiam suchej nitki: za pomocą tego urządzenia da się stworzyć coś brzmiącego nieźle. Wyżej przedstawiłem Wam utwór promocyjny stworzony przez profesjonalistę. Jednakże, nie słyszałem, aby żaden liczący się vocaP postanowił skomponować nowy utwór z pomocą MIKU STOMP-a z własnej woli. Inaczej ma się sprawa z fanami-gitarzystami nagrywającymi covery i proste utwory oparte na gotowych podkładach muzycznych, choć nie można rzec, by ich liczba powalała. Poniżej przedstawię kilka przykładów wykorzystania tego ustrojstwa. Zarówno udanych, jak i tych gorszych, abyście mieli pogląd na to, jak efekt sprawuje się w rękach osób o różnych umiejętnościach gry na gitarze i obsługi samego urządzenia.

Zwiń filmiki

Z powodu dość ubogiej funkcjonalności, niewystarczającej dokładności działania i brzmienia znacznie gorszego od  desktopowych wersji programu VOCALOID, efekt MIKU STOMP nie nadaje się do profesjonalnych zastosowań, a powinien być traktowany jako ciekawostka, zabawka na parę dni. Komponowanie nowego utworu do wykonania na MIKU STOMP jest pozbawione sensu. Efekt nie sprawdzi się również na koncertach. Oczywiście, z racji oryginalnego pomysłu i samej realizacji gra luźnego jam session lub coverów z jego użyciem musi dawać sporo frajdy. Jednakże śmiem twierdzić, że KORG jako uznany producent sprzętu muzycznego chciałby, aby jego urządzenie było traktowane poważniej. Cena MIKU STOMP-a wynosi 549 zł. Jak na efekt gitarowy nie jest to ani dużo, ani mało. Trudno go jednak szufladkować w tej kategorii gdyż z konwencjonalnymi efektami ma niewiele wspólnego. Patrząc na ten produkt jak na zabawkę, która przeciętnemu użytkownikowi szybko się znudzi, jej koszt zdaje się zaporowy.

Mimo wszystko, KORG-owi należą się spore brawa za sam pomysł na urządzenie. Śmiało można rzec, że jest to produkt jedyny w swoim rodzaju; nie słyszałem o innym rozwiązaniu, które pozwalałoby na zamianę dźwięków granych na gitarze w śpiew. Sam pomysł jednak nie ma wielkiego znaczenia, jeśli wykonanie okazuje się poniżej oczekiwań.

Senketsu

Darzę wielką miłością postać Hatsune Miku. Moimi ulubionymi gatunkami muzycznymi są: rock, metal, drum and bass, dubstep, muzyka klasyczna. Poza słuchaniem Vocaloidów wolny czas spędzam oglądając anime, graniem w gry rytmiczne i pochłanianiem orzeszków ziemnych.

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google+