Dlaczego pomarańcze wirują w próżni

Z dziwnym owocem ni to o kształcie słońca, ni to o jego kolorze chodzi niemowa. To słońce wiruje nad jej zieloną głową, a ona nawet nie każe mu przestać – usta ma zapięte na zamek, cztery spusty; ani słowa. Przyszła na świat po pierwszej erze w świecie UTAU, będąc nią jednocześnie przesycona; nie tak długo po nowym roku – 22 stycznia 2012 roku. O głosie melancholijnym, postaci wyglądającej jak skrzyżowanie Muminka z wytworami Marka Rydena i Salvadora Dalego i przede wszystkim, z tym prowokacyjnym zamkiem błyskawicznym, który na myśl przynosi wszystko i nic. Zapewne powiedziałaby „Nie mówię, ale dalej śpiewam”. To jest, drodzy państwo Nijimine Kakoi.

kakoii

oficjalna ilustracja wykonana przez Komako

Wykluła się z jaja, które złożyła Komako (独楽子) – japońska rysowniczka przedstawiająca w swoich pracach najprawdziwszą orkiestrę detali w niepozornej i niedocenianej, mangowej stylistyce. Głos czerpie zaś ze strun głosowych hcbchakobako. Ekscentryczny głos i wizerunek Kakoi szybko zrobił niemałą rewolucję w środowisku UTAU – w pewnym momencie stała się stale wspominanym przykładem możliwości, jakie może posiadać uproszczony styl nagrań CV, a jej aparycja podbiła serca niejednego członka społeczności. Powód, dla którego stało się tak, a nie inaczej nie jest zupełnie niejasny, bowiem Kakoi to przykład postaci stworzonej niezwykle szczerze i prosto. Roztacza wokół siebie w utworach nietypowo oniryczną aurę, przywodzi zapach lawendy, czołówki Sondy – właśnie, Sonda to jej telewizyjny portret. Nijimine porównywać można aparycją do oscyloskopu, igły do adaptera, żarówki, silnika o zapłonie samoczynnym, elektrowni, lampy, odtwarzacza i prawa bytu nie ma tu nawet oczywiste wyjaśnienie żadnego z tych skojarzeń. Kakoi kumuluje w sobie całą kulę ziemską, wszystkie zapachy, lęki, frustracje, emocje, wspomnienia i przedmioty, których najprawdopodobniej nawet nie doświadczyliśmy. Może jest pudełkiem z widmami.

Z tego, że Kakoi jest pudełkiem z widmami, wynika także to, że w piosenkach przeradza się w bliżej niezidentyfikowaną, senną zjawę wychodzącą z grobowca i jej głos dokładnie to przypomina; senny, ciemny i jednocześnie jasny, brzmi jak o czwartej godzinie nad ranem. Skupia w sobie smutek i radość, mogłaby śpiewać Daisy Bell czy też The girl from Ipanema w ubogiej, wygenerowanej komputerowo wersji. Te preferencje muzyczne jednak nie decydują o tym, co dzieje się w jej życiu-nieżyciu – Kakoi śpiewa zarówno jazz o czekoladzie, jak i wirujący w próżni ambient. Ten ostatni, przestrzenny gatunek zasługuje na uwagę szczególnie za parę prac zatytułowanych Ambient Works for Nizimine Kakoi, które odwzorowują naturę jej kreacji w każdym calu, w niekoniecznie dosłowny sposób. Nijimine jest jednym z tych UTAU, które są stworzone do ambientu, bo słuchając odległych, brzmiących jak nagrania z Jowisza syntezatorów połączonych z jej równie odległym, hipnotyzującym głosem czuć prawdziwą, rozległą przestrzeń, która o ile jest dla nas otwarta, o tyle wkrótce zwęża się w na tyle klaustrofobiczny sposób, by uczynić z nas obślizgłego, zmiażdżonego trupa oddalającego się gdzieś do eteru. W tym momencie warto przytoczyć obrazy Zdzisława Beksińskiego jako malarski opis Nizimine, która, choć stworzona jest ze swobodą, to tym samym niezwykle chwytającą za gardło i przenoszącą do mglistej antyrzeczywistości. Enigmatyczna kwestia zamka w miejscu jej ust mogłaby tak naprawdę sugerować wszystko, ale gdybyśmy uznali punkt wątpiącej postawy robota w dobie postępu cywilizacyjnego za słuszny, wtedy cała Nizimine byłaby dobrą ilustracją nieporadności i bezsilności samej technologii rozwijającej się w zastraszającym i niepewnym tempie. To typ postaci, która nad ranem wychodzi spod łóżka i nawiedza domowników, a przy tym jej imię mogłoby oznaczać „fajną” (mniej poprawnie) lub „palisadę”. Nazwijmy ją więc „palisadą”. Ta „palisada”, której nazwisko oznacza także „dźwięk przemakania” ma dwie pary rąk, które z reguły przysłania ponczo wyglądające jak zmieniony kolorystycznie panel syntezatora lub koc piknikowy. „Palisada” uwielbia również kartony, co bynajmniej nie jest nawiązaniem do wszechobecnego memu internetowego dotyczącego serialu M jak Miłość. Mierzy 123 cm i waży 28 kg, a przez taki wzrost nie dosięgnie prawdziwego Księżyca – z tego względu nad jej głową wiruje jego wydziedziczony potomek, wraz z małym Saturnem. Przyjacielskie relacje utrzymuje z innym trupim UTAU, o którym można było już czytać – Nene Nene, potworem z doniczki.

Kakoi opisuje się słowami takimi jak „czekolada”, „Sonda”, „pudełko”, „pomarańcza”, „bizmut”, „RAI” i „diesel”. Przez własną uniwersalność mogłaby ujść za cały kosmos, który przetrzymuje jej głos w ambientowych piosenkach i wokalną ilustrację dawnego Pegaza, ale to nie jest wszystko – tkwiący w niej cierń nieuzasadnionej tęsknoty rozprzestrzenia się jak prawdziwa epidemia i nie jest w stanie ot tak opuścić człowieka. To ktoś lub coś na miarę komputerowego ducha.

ngadeg

kreatura wodewilowa

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google+